Wyniki obliczeń nie były pomyślne. Wynikało z nich, że trasa dwudniowa będzie tak naprawdę trwać jedną dobę, że rajd okaże się przejażdżką pociągami i autobusami z małą wycieczką w góry pośrodku, i że rzeczą niewykonalną będzie przemierzenie wyznaczonej trasy w czasie, w którym w aktualnej porze roku Słońce znajduje się nad horyzontem. Nawet najbardziej optymistyczne założenia nie zmieniały istoty tej sytuacji. Trzeba więc było szybko skończyć z zaprzątaniem sobie umysłu niepokojącymi wynikami obliczeń i ruszać. Na drugi koniec Polski. Na dwa dni. Żeby, skoro nie można pobyć dłużej w górach, chociaż duchowo się nimi sztachnąć.
Czytaj dalej „z Rajdu Przebiśniegowego 2014 w Beskid Sądecki”
































