Relacje

Rajd „Przebiśniegowy”
Beskid Wyspowy i Makowski
15-17.03.2013

"Czas do domu wracać już, by wyjechać znów..."

Opuszczam 14 marca domowe pielesze,
By spotkać się z ludźmi po raz wtóry ku mej uciesze,
Zimno jak cholera, dodatkową parą kaleson nie grzeszę...

Już nadeszła dwudziesta pierwsza czterdzieści pięć wreszcie,
Ile znajomych twarzy widzę na dworcu w tym mieście,
A żeby było do rymu, czuję się jak pączek w cieście...

Ruszamy szalenie mobilnym pociągiem PKP,
Grzeje on z prędkością TGV,
W międzyczasie pykamy w oszusta, wiecie, taką grę

Wysiadamy w Kraku, naszej niedawnej stolicy,
Znowu zimno jak cholera, każdemu studentowi przydałoby się trochę
drobnych z Polskiej Mennicy,
Jedziemy na kolejną wyprawę gdzieś tam koło granicy...

Otóż ważne z kim, lecz nie ważne gdzie,
Docieramy autokarem w końcu w Beskid Wyspowy na kolejne za...pie
Musimy przedzierać się przez śnieżne zamiecie...

Pierwszy dzień to test dla zapadających się naszych nóg,
Przez cały rajd śnieg dla tych, co przecierają szlaki, to jakby wróg,
Ale sześćdziesiąt par butów przetrze tego dnia wiele tras i dróg...

Po kilku godzinach tej walki z opadem,
Bar "Pod Cyckiem" przywitał niektórych domowym obiadem,
Dalej nażarci poszliśmy innych śladem...

Po tej obfitej obiadokolacji,
Wita nas zimny kąt w Śnieżnicy, pierwszy przystanek zimowych wakacji,
Idziemy szybko spać, w tym polarnym chłodzie nie damy rady uprawiać
żadnych wariacji...

Kolejnym punktem na mapie jest strażacka remiza,
Nasze tempo marszu kolejnego dnia się też nie obniża,
Mijamy po drodze schr. na Kudłaczach, którego specjałem jest dobra kwaśnica...

Zachodzimy do ostatniego punktu na metę,
By zająć sobie krętą i zawiłą do mycia kolejkę,
W międzyczasie rozwiązujemy zadania z trasy specjalnej naprędce...

Niestety przodujemy w tym konkursie z tyłu na czele,
Lecz próbujemy swoich sił w kolejnych turniejach, do stracenia mamy zbyt wiele,
Wygrywając w końcu plastikowy łyżko-nożo-widelec

Reszta opowieści dla nie będących na rajdzie i profesorów musi zostać ocenzurowana,
Ponieważ był to w końcu raj przebiśniegowy, zwany alkoholowym...
Więc co się później działo... Ty i ja tylko wiemy... Oj dana dana;-)

Bartek Płotka, marzec 2013

<< powrót

© 2008 - 2012 Akademicki Klub Górski „Halny” Poznań