Relacje

Rajd „Przebiśniegowy”
Gorce
07-09.03.2008

Jak się zrodził pomysł?

W informatorku naszych cudownych organizatorek widniała jako trasa dla ambitnych – czyli? Nas! Naszemu prezesowi (człowiek ambitny) oczy najpierw się zaświeciły, po czym zrobiły wielkie jak żabie jajka jak się dowiedział, że na sam Turbacz 22 km czyli całość trasy 30 km. Według jego paznokciowych obliczeń to zaledwie 13 km. Ewentualni chętni czuli się nadal niepewnie, ale przecież jesteśmy klubem górskim a nie kołem wzajemnej adoracji więc w końcu męskie ambicje wzięły górę, chcąc dorównać jedynej kobiecie w naszym gronie. Awaria pociągu na przedostatniej stacji tylko nas zmotywowała i z pełną werwą ruszyliśmy na szlak w składzie 1 kobiety – Natalii i 5 śmiałków.

Już na początku okazało się,

że przejście trasy w wyznaczonym przez nas czasie będzie trudne, ale nie niemożliwe. Międzyczasy osiągane na Maciejowej i Starych Wierchach były może nie perfekcyjne, ale zadawalające, jednak kulminacyjnym momentem było podejście na Turbacz (jako przypomnienie 1310 m n.p.m.) gdzie nie dość, że byliśmy o wyznaczonej przez nas porze, ale także, a może i przede wszystkim, uprzedziliśmy naszych pociągowych towarzyszy podróży. No cóż, poczekawszy na naszych spóźnionych współbraci mieliśmy nadzieję, że dalej ruszymy razem ale nie, oni uparli się że zdobędą Turbacz i poszli, a my znowu pozostaliśmy sami chociaż wzbogaceni o współplemieńca Michała i gitarę (ukradzioną zresztą Lucynie).

Dalsze nasze losy były ciemne,

mgliste i pełne nowo odkrytych szlaków. Uzbrojeni w dwie czołówki i całą rzeszę rozgrzanych do czerwoności telefonów komórkowych za pomocą których kontaktowaliśmy się z naszymi stęsknionymi współbraćmi, dotarliśmy niczym błyskawice z promiennymi uśmiechami o 22 do upragnionego celu.

Natalia Wielgosz

<< powrót

© 2008 - 2012 Akademicki Klub Górski „Halny” Poznań