Relacje

Rajd „Śnieżny”
Gorce
08-10.12.1995

Jak co roku, na początku grudnia Halny organizuje Rajd Śnieżny, w tym roku odbył się on w Gorcach (no może niezupełnie).

Szły trasy:

  • 2-dniowa: Pyzówka - Turbacz
  • 3-dniowa: Grywałd - Hawiarska Koliba - Turbacz
  • 5-dniowa: Rytro(Beskid Sądecki) - Krościenko - Hawiarska Koliba - Turbacz

Najbardziej kameralna była trasa 5 dniowa, sam byłem sobie kierownikiem, uczestnikiem, itp.

Z Rytra poszedłem szlakiem czerwonym na Przechybę (planowałem zejście do Krościenka ale nie wyszło ......), gdzie nocowałem. Podczas drogi pogoda była taka sobie, mróz, mglisto, bezwietrznie, wędrówkę utrudniały pokryte szadzią drzewa na których znaków szlaku prawie nie było widać. Mnóstwo razy szukałem szlaku, co przy śniegu do kolan nie jest łatwe... Szczyt Radziejowej prawie ominąłem(!), po prostu zadałem się w szlak narciarski, który trawersuje szczyt.

Początkowo szlak prowadzi przez gospodarstwa położone w górach, podziwiam ludzi którzy tam mieszkają...

Ludzi tych nie spotkałem ale toczyłem regularne potyczki z kundlami, które obszczekiwały mnie ze wszystkich stron. Na szczęście wystarczał widok mojego buta by utrzymać je w rozsądnej odległości. Około 16.00 dotarłem na Przechybę, o schronisku niewiele mogę powiedzieć bo zaraz poszedłem (w takiej kolejności): spać, myć, jeść.

Ceny:

  • - najtańszy nocleg 8,6 zł,
  • - najdroższy 12,8 zł.

Obok schroniska jest wyciąg narciarski.

Drugiego dnia rano obudziło mnie uczucie że, „wiatr gwiżdże w nieszczelnych futrynach” i po spojrzeniu przez okno postanowiłem spać dalej. Oceniłem że pogoda będzie do niczego, i postanowiłem zejść szybko do Szczawnicy. Później okazało się że pogoda zrobiła się bardzo ładna ale było za późno... Autobusem przeniosłem się do Krościenka gdzie nocowałem.

Trzeciego dnia miałem spotkać trasę „normalnego” rajdu. Wykąpany, ogolony wyruszyłem przed 7.00 rano (!) na spotkanie na szczycie Lubania Umówiliśmy się że spotkamy się pomiędzy 11.00 a 12.00, ja umowy dotrzymałem byłem na Lubaniu o 10.30 wyruszyłem o 12.00, a rajdu nie spotkałem .....(później dowiedziałem się że pierwsi dotarli o 12.25). Następnie zielonym szlakiem schodziłem do Ochotnicy Dolnej. Trochę zboczyłem ze szlaku i moje zejście nie należało do najłagodniejszych. Okazało się że reszta rajdu zamiast patrzyć na znaki patrzyła na moje ślady i wszyscy poszli moim zejściem.

Do Hawiarskiej dotarłem około 16.00 i byłem pierwszy, zdążyłem zrzucić mokre buty wypić herbatkę i zaczęli schodzić się ludzie. Pierwsza dotarła grupka pod dowództwem Marty, poszli oni niebieskim szlakiem i nie błądzili po moich śladach.

Do 18.00 byli już wszyscy, potem wielkie (choć mało skuteczne) suszenie, jedzenie, trochę gitary Radka, i spaaaać (temp. w pokoju: 8st. C) Cena noclegu w Hawiarskiej 5 zł.

Czwartego dnia etap z Hawiarskiej na Turbacz. Szliśmy w grupkach po 5-8 osób. Z trasy piękne widoki na Tatry i Podhale. Tego dnia wszyscy bez większych problemów doszliśmy. Schronisko na Turbaczu..... jeżeli ktoś może je ominąć to lepiej żeby to zrobił, drogo (ponad 10zł) i paskudnie. Wieczorem miała miejsce META, można było pośmiać się, pośpiewać (lub posłuchać jak śpiewają inni).

Ostatniego dnia żebrałem chorych i inwalidów i postanowiliśmy maksymalnie szybko zejść do Nowego Targu. Po zejściu rożnymi sposobami ludzie przemieszczali się w kierunku Poznania (stop, autobus, pociąg). I to by było na tyle.

Wasz Krzysiek

<< powrót

© 2008 - 2012 Akademicki Klub Górski „Halny” Poznań